Troszkę ostatnimi czasy milczałem, z wielu powodów. Przyjmijmy wersję, że bardzo zdemotywował mnie mój aparat odmawiając mi posłuszeństwa podczas koncertu Mistrza. Wspaniałego koncertu, pięknie oświetlonego, zagranego, no i w ogóle… Niestety niezapomniane chwile muszą pozostać wieczne bez pomocy czarnego pudełka. Tak blisko płaczu jak wtedy – walcząc bezradnie, na kolanach z kapryśną techniką – nie byłem już dawno…
Archiwum z ‘Foto’ kategorii
Punks not dead do Kwadratu
czwartek, Czerwiec 10th, 2010TSA w Loch Ness
poniedziałek, Marzec 29th, 2010Wiosna pełną gębą, więc i energii jakby więcej. W ciepły sobotni wieczór pojawiłem się na chwilę w klubie Loch Ness aby „postrzelać” trochę do leciwych już nieco prekursorów ciężkiego grania w Polsce – TSA. Nie jest to moja bajka, więc była to naprawdę krótka wizyta. Musze przyznać, że spodziewałem się garstki hard rockowych dinozaurów na widowni, a klub był prawie zapełniony. Gros stanowili powiedzmy – dojrzali fani (czyt. starsi od mnie
, jednak w zdumienie wprawił mnie widok kilku fanów w wieku gimnazjalnym, w dodatku w niezwykle „true” ubiorze (powyciarane jeany z milionem naszywek). Duch w narodzie nie ginie.
Volbeat – powtórka z rozrywki
poniedziałek, Marzec 1st, 2010![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
![]() |
|
Tej soboty duński Volbeat po roku powrócił do Krakowa (tu moja poprzednia fotorelacja) , tym razem dając znakomity koncert w klubie Studio. Mówcie co chcecie, to jest po prostu fajna, energetyczna muzyka, do tego atrakcyjnie „podana”. Bardzo dobre brzmienie (jak na ten klub), oprawa świetlna również niczego sobie (czyżby nowy sprzęt?), publiczność nie zawiodła, support też dał radę (dobrze przyjęty The Bulletmonks), a sami Volbeat’owcy niezwykle aktywni, pozytywnie nastawieni, co chwila żartujący – dali po prostu świetny show.
Nowy model na New Model Army
piątek, Luty 26th, 2010![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Kontynuując maraton fotograficzno-koncertowy, we środę gościłem w krakowskim Loch Nessie na New Model Army. Od razu powiem, że żaden ze mnie fan tychże, poszedłem tylko z uwagi na dobry temat do zdjęć. Lubię pstrykać w Lochu, choć jest mały i niewygodny, za to fosa jest szeroka i naprawdę blisko muzyków (niska scena), a i światła wydają się ostatnimi czasy znacznie poprawiać. Lubię się skupiać na kadrowaniu a nie na walce z techniką w ciemnościach…
Ulver w Studio, bałagan w fosie.
środa, Luty 24th, 2010Jeszcze do tak niedawna wpis o takim tytule wzbudziłby pewnie uśmiech politowania, ale ha! – wczoraj stało się…
Kazik Na Żywo, ale nie w „Studiu”
niedziela, Luty 21st, 2010![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
W niedzielę, 21 lutego, na początek fotograficzno-koncertowego maratonu udałem się do wyremontowanego klubu Kwadrat w Krakowie na występ Kazika Na Żywo. Taka trochę sentymentalna podróż w moje licealne czasy, kiedy Kaziu w każdym swoim scenicznym wcieleniu kształtował nasze młode światopoglądy. Teraz nie we wszystkim się zgadzamy, troszkę nawet jesteśmy na siebie obrażeni
– pisałem o tym tu , więc dajmy już pokój. Można się zgadzać i kłócić, ale formy scenicznej panu Kazimierzowi nie można odmówić. Zresztą znany jest z tego, że daje z siebie wszystko. Niedzielny koncert nie był wyjątkiem.
The Carnival Is Over
czwartek, Luty 11th, 2010… czyli tak się bawi korporacja.
Tym razem coś w zasadzie zupełnie innej beczki, ale w sumie od muzyki, sceny i świateł nie udało się do końca uciec. Zaczynam się trochę martwić, czy to nie jakaś choroba…
Dziesiąte urodziny Thy Disease
piątek, Luty 5th, 2010Thy Disease, Virgin Snatch, Cemetary of Scream, Armagedon, Cryptic Tales, Helias, Heart Attack – Kraków, Rotunda (podziemie) 24.01.2010

Raj Utracony, czyli nie da się mieć wszystkiego
piątek, Grudzień 4th, 2009Faith Devides Us, Death Unites Us Tour – Paradise Lost, Samael, Carnal – 2.12.2009, Kraków, klub Studio

Paradise Lost – huhu. Jeszcze dwa, trzy lata temu wzruszyłbym pewnie ramionami słysząc, że przyjeżdża do nas na wioskę. Ale ostatnia płyta to powrót do jakże miłych momentów ich kariery (kiedy to katowałem kasety „Icon” i „Draconian Times” – obie miałem oryginalne!). Zaskakująco dobre wydawnictwo – nóżka tupie, troszkę mroku i melancholii, czasem jakaś melodia wpadnie w ucho. Mniam, wspaniale.






















