Wczoraj miałem naprawdę poważne obawy, czy ten mały, choć sympatyczny skądinąd klubik jakim jest „Loch Ness” nie spłonie… Wszystko za sprawą szwedzkiego Watain i towarzyszącego mu Destroyera 666.
Archiwum z Październik, 2010
Ta piekielna niedziela
wtorek, Październik 19th, 2010Krótkie zniewolenie w Kwadracie
wtorek, Październik 12th, 2010Norweski Enslaved to kapela wyjątkowa. Kapitalnie łączy w swojej muzyce elementy, które zwykle funkcjonują z dala od siebie – brutalna i surowa – typowo skandynawska metalowa galopoda przeplata się z gitarowymi anachronizmami rodem z lat siedemdziesiątych, są w ich muzyce też momenty wręcz mistyczne – to chyba stanowi największą różnicę nad tłumem przeciętnych kapel. Umowna nazwa ich stylu – progresywny wiking metal – brzmi już jak oksymoron, ale jednak dobrze oddaje ich charakter; ja w każdym razie nie znajduję lepszej. Pal licho definicje. Najnowszy ich krążek – „Axioma Ethica Odini” – to bez wątpienia prawdziwy majstersztyk i mój prywatny kandydat na płytę roku. Świetna kontynuacja poprzedniego, również bardzo udanego „Vertebrae”, bez rewolucji, po prostu konsekwentny krok naprzód. Wyszło bardzo naturalnie, na szczęście chłopaki nie dali się złapać w pułapkę „obiecujących metalowców”, tylko zrobili swoje, bez napinania się i ścigania się z samym sobą. Być może lata na scenie zrobiły swoje i Norwegowie nabyli wystarczającej do przetrwania odporności w tak specyficznym muzycznym biznesie. Zuchy.
Anathema jubileuszowo-wspominkowo
środa, Październik 6th, 2010Wiem, że muzyka, czy ogólnie sztuka to nie zawody ani żadne wyścigi. I dobrze. Jednak w tym zwariowanym świecie pełnym tabel i statystyk ciężko uciec od porównań. Najłatwiej ocenić porównując, a najbardziej wymierne efekty dadzą liczby. Na pewno Księgi Rekordów Guinessa odnotowały niejeden dłuższy, większy, czy piękniejszy koncert od poniedziałkowego koncertu Anathemy w krakowskim Studio. Ale od początku.


