Kończą się wakacje (eh, już dawno po), zatem koncertowy sezon czas zacząć. Na pierwszy ogień – stare dobre Fear Factory. Ten zespół ostatnie parę lat praktycznie nie istniał, nadal ma pewne prawne problemy z poprzednimi członkami, jednak odkąd wrócił Dino Cezares a za garkuchnią zasiadł wielki Gene Hoglan (na zdjęciu powyżej), chyba wrócili do stabilności, nagrali bardzo dobrą płytę „Mechanize”. Teraz już z chyba będzie z górki.
Lat i kilogramów chłopakom (khym… starszym panom) przybyło, na twarzach widać trudy rockndrollowego życia (biedaczki) , ale w formie są znakomitej. Zagrali bardzo dobrze. Podobała mi się postawa publiczności przybyłej w liczbie około 400 sztuk – bardzo dobrze znali twórczość FF, wspólne śpiewy, skandowanie i inne dowody „sympatii”. Nie było tam osób przypadkowych, nikt nie zasnął (jak to się czasem zdarza…), nie rozwiązywał krzyżówek, wszyscy aktywnie uczestniczyli. Po to przyszli i to dostali.
![]() |
|||
![]() |
![]() |
||
![]() |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
Oprawa koncertu pasowała do industrialnego hałasu – agresywne strobo, szybko zmieniające się światło, ale czasem też ciemnawo, więc oczywiście gimnastyka w fosie, ale coś tam wyszło. Chrzest bojowy dla nowego szkła, mogę powiedzieć, że jestem zadowolony. Jak złapie skubaniec, to jest ostry jak pieron. Jestem dumny, że nie zmiękły mi nogi przed obliczem Hoglana, który należy do trójki moich ulubionych bębniarzy i udało się uwiecznić ten jakże wyczekiwany moment.
Kto nie był ten gapa.
Pełna galeria:
Fear Factory:
Toxic Bonkers:
Tags: Fear Factory, loch ness, Toxic Bonkers







Nie słucham Fear Factor i nigdy za nimi nie przepadałem, ale na Brutal Assault dali naprawdę dobry koncert. Motoryka w jaką zaopatrywał ich występ Mr. Hoglan, to czysta magia. Ten facet to geniusz. Szkoda, że nie dałeś więcej fot z nim jako podmiotem lirycznym, ale to które zamieściłeś (bo resztę pewnie po prostu usunąłeś
jest świetne!
Dzięki, Imo.
. Na szczęście to jedno się udało.
To było jedyne zdjęcie, jakie zrobiłem Hoglanowi, całe szczęście, że wyszło. Miałem obawy, że z uwagi na ostre strobo i mrok, nie wyjdą foty Dino i Bella, na nich się głównie skupiłem, może za bardzo. Gdy zwróciłem się w stronę Hoglana, tonął w mroku
Powiem Ci, że nie mogę przestać słuchać „Mechanize”. Niby nic nadzwyczajnego, ale wlazło mi okrutnie. Polecam.