To, że Gojira jest zespołem wyjątkowym wiedziałem już od jakiegoś czasu Specyficzne brzmienie, niecodzienny wśród metalowych kapel „ekologiczny” image, do tego mam wrażenie, że ci francuscy wariaci ciągle poszukują nowych horyzontów, takie muzyczne wiercipięty. Jak każdy szanujący się fan metalu, wolę ich starsze produkcje
, ale coś mi mówi, że ich czas dopiero nadejdzie, że wydadzą taką płytę, że wszystkim gacie spadną. Pardon my French, nomen omen. W ich muzyce można znaleźć wiele wpływów, ale dla mnie najbardziej wyróżniającym czynnikiem ich twórczości jest specyficzna mieszanka ciężaru Morbid Angel i szaleństwa Dillinger Escape Plan. Tak najprościej bym opisał ich profil, choć jest to nieco krzywdzące, gdyż naprawdę czasami chłopaki sięgają po nietypowe środki ekspresji i kanony muzyczne.
Archiwum z Sierpień, 2010
Gojira – Potwór w Loch Ness
wtorek, Sierpień 31st, 2010Eksperyment „muchi”
poniedziałek, Sierpień 16th, 2010Żeby nie było tak monotematycznie, tylko o szarpidrutach, postanowiłem pochwalić się eksperymentami z równie odrażającymi modelami, co sceniczne poczwary, choć w zupełnie innych, dużo bardziej przyjaznych okolicznościach – nomen omen – przyrody. Tego weekendu udało mi się odbyć pierwszą prawdziwą sesję macro. Prawdziwą, znaczy się w pełni świadomą i zaplanowaną. Trochę sprzętu udało mi się skompletować, zatem wstydu na łące nie było. Zresztą nie mogło być, gdyż ani żywej duszy, same bzykadła i inne podobne paskudztwa.
Fabryka Strachu w Lochu
środa, Sierpień 11th, 2010Kończą się wakacje (eh, już dawno po), zatem koncertowy sezon czas zacząć. Na pierwszy ogień – stare dobre Fear Factory. Ten zespół ostatnie parę lat praktycznie nie istniał, nadal ma pewne prawne problemy z poprzednimi członkami, jednak odkąd wrócił Dino Cezares a za garkuchnią zasiadł wielki Gene Hoglan (na zdjęciu powyżej), chyba wrócili do stabilności, nagrali bardzo dobrą płytę „Mechanize”. Teraz już z chyba będzie z górki.


