20.03.2010, klub Studio, Kraków
Wystąpili: Kat, Acid Drinkers, Frontside, Turbo, Decapitated, Ceti, Złe Psy, Jelonek, Blindead
Sobotnie powitanie wiosny minęło mi na Rock Metal Feście, w krakowskim Studio. Długa i intensywna muzyczna jazda. 10 zespołów grających w sumie ponad 10 godzin. Dla mnie to było stanowczo za dużo, zwłaszcza, że piątkowy koncert Lao Che (całkiem zresztą przeciętny) – hmmm – przedłużył się do wczesnych godzin rannych
… Cóż – wiosnę wita się tylko raz do roku, a już znacznie rzadziej przychodzi witać ją w tak miłym towarzystwie. Nie ma nic za darmo – w sobotę forma wiosenną zdecydowanie nie była. Powiedzmy, że tego dnia stabilizacja obiektywów przydałaby się podwójnie
Sam festiwal nie spełnił moich oczekiwań. Organizacyjnie było ok, choć nie idealnie – coraz dłuższe poślizgi, skromny catering, nie najlepsze nagłośnienie (łagodnie rzecz ujmując) no i ta przeklęta, wąska fosa dla fotografów (nie rozumiem, czemu nie można jej poszerzyć o pół metra chociaż?).
Na Blindead troszkę się spóźniłem, ale to już tradycja. Skromna oprawa, nie najlepsza jakość dźwięku (choć może powinienem napisać ściany dźwięku?), ale występ pozostawiał po sobie to „coś”. Chłopaki wiedzą czego chcą, mocno angażują się na scenie. Szkoda, że zagrali tak krótko, ale tak to bywa na „festach”. Czekamy na nową płytę.
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Twórczości następnego zespołu – Jelonka – bliżej nie znałem, nie jestem jednak fanem łączenia ciężkiego grania z przaśnymi klimatami, więc oczekiwania miałem niewielkie. No i tu największe zaskoczenie (in plus) – Jelonek ze swoją prawie kabaretową twórczością zaprezentował się bardzo korzystnie. Trochę śmiechu, trochę kiczu, wszystko polane „metalowym” sosem – i oto mamy przepis na całkiem niezły występ, idealnie pasujący do formuły festiwalowej, gdzie nie wszystko musi być poważne. Jelonek dał radę i porwał do zabawy większość (jeszcze nie tak licznej) publiczności.
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Po tych dwóch bardzo obiecujących występach spodziewałem się, że będzie jeszcze lepiej i RMF 2010 będzie naprawdę udanym muzycznym świętem. Niestety – nie do końca tak się stało… Pierwszym zgrzytem był koncert zespołu Tomasza Nowaka (znanego z TSA) – Złe Psy. Jaka nazwa, taki występ. Szanuję pana Tomka, ale to było po prostu słabe. I te infantylne teksty, rany… Nie rozumiem też, czemu powtarzali swoje przydługie wejście na scenę. Nie podobało mi się.
![]() |
![]() |
Kolejny zespół, to legenda polskiego rocka – Ceti z Grzegorzem Kupczykiem na wokalu. Nie jestem ich fanem, szanuję i doceniam wkład w historię tego nurtu w Polsce, ale żeby mnie porwał ten występ, to powiedzieć nie mogę. Prezencja jak najbardziej na plus, ale z głośników wiało nudą. W dodatku źle nagłośnioną nudą. Za to fenomenalnie prezentował się basista grupy (zresztą występujący gościnnie) – bawił się, przeżywał, jakby to był jego pierwszy i ostatni raz na scenie, niesamowita energia i emocje. Fotki się same robiły.
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Po Ceti na scenę weszli chyba najbardziej tego dnia oczekiwani – Decapitated. Los ich nie oszczędza, nie będę tu przytaczał tragedii, których doświadczyli. Ważne, że tego dnia mogli w końcu pokazać szerszej publiczności w nowym składzie, przy okazji dziękując swoim fanom za wsparcie, którego w ostatnim czasie nie brakowało. „Decapy” dały najlepszy koncert wieczoru – bezkompromisową ścianę dźwięku na najwyższym poziomie. Część publiczności bawiła się w najlepsze – a reszta – miałem wrażenie, że stała w osłupieniu. Nowy wokalista i austriacki perkusista sprawdzili się bardzo dobrze. Trzymamy kciuki za dalsze poczynania Vogga i spółki.
![]() |
![]() |
Następnie na scenie Studia zameldowała się kolejna legenda rodzimego rocka – Turbo. Mimo, że nie jestem wielkim fanem takiego grania, „Strażnik Światła” – ich ostatnia płyta nawet daje radę. Nowy wokalista (nota bene zastępca występującego chwilę wcześniej Kupczyka) również się sprawdza – zarówno jeśli chodzi o umiejętności, jak i formę sceniczną. A do tego jest bardzo fotogeniczny
. Całkiem udany występ, szkoda że muzyka nie w moim guście, choć oczywiście chwila wzruszenia przy „Dorosłych Dzieciach” była…
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Frontside. Eh, lubię chłopaków, doceniam to co robią, ale muzyka po prostu mnie nie kręci. Pisałem już dwa razy o tym, więc nie będę się powtarzał. Wspomnę tylko, że tego wieczoru akustyk zrobił im duże kuku. Poza tym – standardowe atrakcje jak „ściana śmierci”, wspólne śpiewy w fosie, skakanie ze sceny i przygniatanie fanów
. Bardzo miło, ale ja tam wolę pstrykać z oddali te swoje zdjęcia.
![]() |
![]() |
Na Acid Drinkers byłem już potwornie zmęczony. Czekając na nich pod sceną miałem wielką ochotę po prostu sobie pójść. Trzeba być jednak twardym, nie miętkim. Niestety, nagroda za moją heroiczną postawę nie była oszałamiająca – obejrzałem najgorszy chyba jak dotąd ich występ (a kilka, żeby nie powiedzieć kilkanaście, już widziałem). Setlista jakaś dziwna, Titi jakby smutny i oszczędny w swych rozbrajających zachowaniach, cały zespół jakiś taki nie w sosie. Chyba to nie był ich dzień po prostu. I tym bardziej nie mój, co tylko mogło spotęgować moje rozgoryczenie.
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Na koniec została tylko gwiazda wieczoru. Kolejna legenda. Jakoś tak się dziwnie stało, że Kata live nigdy nie miałem przyjemności oglądać. Nic się nie stało, bo nie jestem ich fanem i raczej nie będę. Niestety – ja i pan Roman Kostrzewski – kroczymy zdecydowanie odrębnymi ścieżkami. Nie trawię, nie rozumiem go. Nie lubię i już. Drażni mnie. Kawałek występu, które dałem radę wytrzymać (z racji postępującego wyczerpania i głodu), był ok – nawet nagłośnienie jakby lepsze, światełka też. Choreografia pana Romana natomiast zupełnie nie robi na mnie wrażenia. Te arytmiczne, przypadkowe, spazmatyczne wigibasy są dla mnie nieco żałosne, ale ja się tam na tańcach nie znam. Zrobiłem, co do mnie należało i uciekliśmy.
Podsumowując – ciekawa impreza, choć jak dla mnie za dużo było na niej kapel nie z mojej bajki. Chętnie zobaczyłbym takie Virgin Snatch, Rootwater, Lost Soul czy Armagedon. Gwiazdy tego wieczoru raczej zawiodły. Publiczność dopisała, organizacyjnie też nie było źle. Ograniczyłbym ilość kapel do sześciu, dałbym im za to może więcej pograć. I cóż… Pewnie do zobaczenia następnym razem.
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Pełna galeria:
Kat:
Acid Drinkers:
Frontside:
Tubro:
Decapitated:
Ceti:
Złe Psy:
Jelonek:
Blindead:
Tags: acid drinkers, blindead, ceti, decapitated, frontside, jelonek, kat, klub Studio, Koncert, rock metal fest 2010, turbo, złe psy







































